Internetowe radio SOIR - nadajemy 7 dni w tygodniu, od 1900 do 2300


 

http://www.soir-radio-sport.com/fileupload/store/IMAGIA1.jpg

http://www.soir-radio-sport.com/fileupload/store/Clipboard1.jpg

 

CO TYDZIŃ BEDZIEMY PUBLIKOWAĆ ARTYUŁY ZWIERZENIA PORADY  z  ŻYCIA  STYLU ,MODE,URODA,MIŁOSC,UCZUCIA I ROZRYWKE    W TEJ KOLUMNIE. ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY WSZYSTKICH SŁUCHACZY DO OCENY  A TAKŻE  DO PUBLIKACJI

KLIKAJĄC W OBRAZEK MOZECIE WYSLAC SWOJE ZWIERZENIA BĄDZ OPINIE

http://www.soir-radio-sport.com/fileupload/store/serceradiasoir.jpg

Radek

Jako ze od 3 lat jestem z z radiem kazdego dnia nie opuszczam audycji i w sluchuje się w Twoje słowa Andrzeju czytam te listy z radia i przeglodam podstrony to wdzę że co człowiek to inna historia, może moja się komuś przyda ku przestrodze.Proszę opublikuj na stronie radia możesz i przeczytac Poznałem obecną żonę w pracy około 1992, niczym szczególnym mnie nie ujęła. W tamtym czasie byłem sam po rozstaniu z inną dziewczyną, zostawiłem ją ponieważ się zakochałem, a nigdy nie chciałem się angażować, gdyż chyba podświadomie czułem że wynikają z tego tylko same problemy. Ona czyli obecna żona była w związku z jakimś gościem już dłuższy czas, ale zaprosiła mnie do siebie i tak się zaczęło. Na początku nie traktowałem tego poważnie, ale ona odeszła od niego, gdyż jak mówiła próbowała kilka razy ale zawsze wracała. Tym razem nazwijmy to "wyrwała się z toksycznego związku" na stałe. Zaczęliśmy spędzać coraz więcej czasu, było ok. szczególnie w łóżku jej odpowiadało, jak stwierdziła jeżeli na tym podłożu jest ok. to w innych kwestiach się ułoży. Nie wiem dlaczego mnie poniosło, miałem całkiem inne plany, nie chciałem nigdy rodziny, odpowiedzialności itd. A jednak postanowiłem zaryzykować i się ustatkować i to był początek końca. Wszystko się dobrze między nami układało, pewnego razu miała wyjechac

odwiedzić rodzinę poza Warszawę i spytała czy może ją podrzucić jakiś koleś autem, oczywiście nie miałem żadnych przeciw wskazań. Po powrocie była trochę cicha, wielokrotnie zapewniałem ją że ją kocham nie tylko słowami i najważniejsze obdarzyłem ją bezwzględnym zaufaniem. Układ był prosty możemy robić co chcemy, ale bez skoków w bok. Dla mnie to normalne że człowiek musi się od czasu do czasu pobawić czy pobyć samotnie
ale zdrady nie brałem pod uwagę w związku dwojga ludzi, którzy się kochają. I to był pierwszy błąd. W każdym bądź razie po kliku dniach, chyba wyrzutów sumienia powiedziała mi że "przeleciała gościa". Nie miałem doświadczenia w takich sprawach więc, to był lekki szok, chciałem poznać szczegóły, dlaczego i takie tam pytania bez składu i ładu, które większość z was zna z autopsji. W każdym razie nic więcej nie powiedziała, stwierdziłem że to koniec i wyszedłem. O tym jak się czułem nie będę opisywał gdyż ten, kto się dowiedział od ukochanej osoby że mu przyprawiła rogi wie co to znaczy, to jak nagłe wtargnięcie na jezdnię i zderzenie z ciężarówką. Nie pamiętam ile czasu się nie spotykaliśmy, to była epoka bez tel. kom. więc zaczęła nachodzić mnie w domu, ponieważ jakiś czas przedtem znalazłem inną pracę. Nie wiem czemu ale "pomyślałem" że jej wybaczę i zapomnę. Z tym zapomnieniem to było tak że gdzieś usłyszałem że czas wszystko zamaże, myślę sobie przecież ludzie czasami mają coś mądrego do powiedzenia i może faktycznie zapomnę o tym"drobnym incydencie". To następny błąd za który płacę do teraz. Kochałem ją i jednocześnie nienawidziłem, robiłem dobrą minę do złej gry, nigdy do tego nie wracałem. Potem wpadłem na "genialny" pomysł że dziecko będzie najlepszym rozwiązaniem. To miało scalić nasz związek. No i się zaczęło, gdy była w ciąży nie dawałem rady jednak udawać że jest ok. skoro nic nie było ok. Znęcałem się nad nią że odechciało jej się żyć przykro mi., finałem był przed wczesny poród i dzieciak cudem przeżył, ale przez lekarzy doszło do nie dotlenienia. Potem ślub, który wziąłem z nienawiści aby się zemścić za zdradę. Obrączkę założyłem tylko w urzędzie i od tamtej pory nigdy więcej, nigdy też nie uważałem jej za swoją żonę, nie mogło mi to słowo przejść przez gardło. Rano wychodziłem do pracy, wracałem jak najpóźniej się dało. W końcu nie wytrzymała, i poszła w "tango" zaczęła chodzić na imprezy nie wracać na noc, romanse itp. a ja zacząłem zajmować się dzieckiem. Potem odpuściłem bo nic dobrego z tego nie wynikało dla dziecka. Po jakimś czasie nazwijmy to że się trochę sytuacja unormowała. Ja całkowicie zrezygnowałem z imprez tylko praca i dom, a ona od czasu do czasu wychodziła się zabawić. Dalej nie ma o czy pisać nigdy już jej nie powiedziałem że ją kocham, nigdy nie kupiłem kwiatów, zabiło to całkowicie namiętność i jakiekolwiek uczucie jakie mężczyzna powinien żywić do kobiety. Nigdy też nie tęskniłem. Z seksu potrafiłem rezygnować przez kilka tygodni, tylko po to aby się zemścić co oczywiście kończyło się awanturami. Chciałbym spłentować ten krótki wywód Andrzeju , że zdrada to coś takiego że nigdy się nie zapomni to jest jak rana przyjacielu, która potrafi się od czasu do czasu zabliźnić ale co jakiś czas się otwiera i boli jak za pierwszym razem. Jeżeli masz szansę odejść do zrób to bo to jest jak rak sobie powtarzalem, który zżera od środka i w końcu przegrasz. Przeczytałem tu kilka wspomnień o ludziach którzy próbowali bądź próbują ratować chory związek, w moim przypadku to nie zadziało mimo ze czekam na ta rozmowe z toba dla mnie nieodzowną. Wmawiałem sobie że to tylko jeden raz że wszyscy tak robią, przecież to tylko fiut innego gościa, do tego doszły zdrady po ślubie ale nie wiem dlaczego nie mam do nich takiego stosunku jak do pierwszej zdrady, chyba to był moment że nienawiść zwyciężyła miłość i od wtedy ta kobieta stała mi się obojętna, czasami jest mi jej żal bo po tym wszystkim co przeszła po ślubie (pomimo że nie była mi dłużna)mówi że mnie kocha i chciała by, abyśmy zaczęli od początku, aby znowu pojawiła się miłość, zaufanie i szacunek między nami, ale nie umiem przebaczyć i zapomnieć. A przecież to już ponad 22 lata. Nigdy nie byłem religijny ale zrozumiałem dlaczego Biblia pozwala tylko w jednym przypadku się rozstać, widocznie Bóg nas tak stworzył że normalny człowiek sobie z tym nie poradzi. Chyba dokończę to co zacząłem przed laty, i ją w końcu zostawię. Wyjdę pewnego razu niby do pracy i już nie wrócę. Nigdy się z nią nie skontaktuję. Jeżeli mnie kocha niech poczuje co to ból.Andrzeju ty wiesz kto to piszę nigdy nie mowiłem Ci o tym pisząc a ty uwazałeś ze Jestem szczesliwy nic podobnego .Chciałbym Cie poznac osobiscie co myślisz jak postapic znaja c to co tak często powtarzasz o Miłości uczuciu o Partnerstwie jest teraz tak wazne dla Mnie Czy mozesz Mnie ratować !!! dac drogowskaz na drogę jak postopić.Radek 16lipca 14 rok

 

 

Panie Andrzeju!!

 Postanowiłam tu napisać do Pana . Koleżanka która jest Moja przyjaciółką i słuchaczką Radia powiedziała mi, że taki Radio istnieje i mogę do Pana napisać i tak zaczeła się moja przygoda z Radiem od 4 miesiecy kazdego wieczoru właczam i słucham Pana i piosenek audycji jakie Pan prowadzi Ale opisze Panu Moje przeżycia. Jesteśmy z mężem ze sobą 8 lat, po ślubie 4, jutro właśnie rocznica, o ile będzie.... Dobraliśmy się chyba na zasadzie przeciwieństw, jak się później okazało, choć wiele nas łączyło. Ja byłam bardzo zakochana, zawsze szukałam faceta na męża i ojca, nie jestem typem imprezowym czy "jednorazowym". On był odpowiedzialny, myślał poważnie o przyszłości. Nasz związek był burzliwy, za sprawą męża. Ma charakter wybuchowy, despotyczny. Ja jestem bardzo wrażliwa, ugodowa.... Bardzo często mnie wyzywał, mówił że do niczego się nie nadaję, wytykał mi wady przy każdej możliwej okazji, nieraz opierdzielał mnie jak ...przy ludziach.Najbardziej go bolało że nie mam pracy,bo byłam tylko na kilku stażach, że jestem nie zorganizowana i "za dobra" dla każdego. Czasami się stawiałam, ale bałam się tak bardzo postawić bo nie miałam pewnosci czy mnie nie uderzy, choć kilka razy to zrobił. A ja go tłumaczyłam, że zapracowany, że trudne dzieciństwo...Choć jak nikt nie widział to płakałam.... Ale chciałam bardzo pokazać mu że można mieć szczęśliwą rodzinę(taką jaką miałam ja), że można kochać i cieszyć się sobą nawzajem. Ja od zawsze wiedziałam że chcę być żoną i matką. Marzyłam o tym i zawsze pragnęłam. Czekać na męża z obiadkiem, spędzać razem czas, wychowywać dzieci. Fakt, ze wiele osób się dziwi bo mam potencjał, jestem atrakcyjna, w pewnym sensie przebojowa...a jednak dla mnie celem życiowym była super rodzina. Odrazu po ślubie zaczęliśmy się starać o dziecko....niestety trwało to prawie dwa lata. Już traciliśmy nadzieję, ja byłam załamana...z bólem serca odpuściliśmy i wtedy okazało się że jestem w ciąży! byłam przeszczęsliwa bo spełniało się moje największe marzenie! Niestety....w prawie 6mscu straciłam dziecko.... Nie chcę się rozpisywać o tym, bo nie da się tego opisać słowami Panie Andrzeju bardzo proszę mnie wysłuchać Jest Pan Mezczyzną który w prosty szczery sposób wyraza swe uczucia i madrość zyciową. Paradoksalnie, najgorszy moment mojego życia żeby Pan wiedział okazał się najlepszym czasem pomiędzy nami. Mąż mnie niesamowicie wspierał, pocieszał, jakbym miała zupełnie innego człowieka w domu!!!! Jednak po kilku mscach wszystko wróciło do normy i wróciły awantury. Niektórzy twierdzą że właśnie wtedy powinnam była go zostawić, ale chciałam walczyć do końca, naiwnie wierząc że jak będę dobra to się wszystko ułoży. Po roku znów zaszłam w ciążę, chcianą, planowaną, wyczekaną. Jednak po miesiącu zauważyłam że mąż się dziwnie zachowuje. Jest człowiekiem bardzo zapracowanym mając swoją firmę, dużo załatwień itp. Jednak zaczęły mnie zastanawiać późne smsy....w środku nocy, lub nad ranem. Męczyłam go pytaniami kto to, w koncu po moich płaczach powiedział że jakaś dawna znajoma odezwała się w interesach i tak im się zaczęło dobrze gadać. Ale że podobno ona 200km od nas mieszka... Smsowanie dalej trwało, ja prosiłam błagałam żeby skończył pisać, ze z koleżanką się nie pisuje tyle razy dziennie. W koncu zacżął wyłaczać dzwonki żebym nie wiedziała kiedy i ile przychodzi smsów. Ja nigdy mu w tel nie grzebałam. Nigdy. Choć może powinnam... Ponieważ była to ciąża zagrożona musiałam cały czas leżeć. Przez czas ciąży byłam u rodziców gdyż oni byli w domu a mąż jak wyszedł rano do pracy tak wracał późnym popołudniem. Więc po pracy wpadał do mnie. Ale zazwyczaj spał, mówił że jest zmęczony, nie był rozmowny.... Pod koniec ciąży coś mu strzeliło do głowy i tak jak przed te 7lat bycia razem nigdy go nie ciągnęło na imprezy, tak zachciało mu się na dyskotekę. Byłam w szoku nie dość że taką zmianą to jeszcze tym że mogę w każdej chwili przedwczesnie urodzić a jemu w głowie imprezy. No i zaczęły się kłótnie w tym temacie. Urodziłam wczesniaka rzeczywiscie, mąż mnie odwiedzał ale był jakistaki zimny wobec mnie... Pod koniec jego wizyty wyglądały tak ze siedział i nic nie mówił, był nieobecny lub dłubał w tel. Po wyjsciu z Małym musiałam byc tez trochę u rodziców bo dom nie był przystosowany do przyjscia mnie i dziecka. Pierwszego dnia jak wyszlismy ze szpitala przyszedł i powiedział, ze nie mozemy razem być bo zbyt się róznimy i on przez te wszystkie lata się uprzedził do mnie ze nie wie czy potrafi cos jeszcze do mnie czuc.. Przez miesiąc siedziałam i płakałam i prosiłam go żebyśmy spróbowali, ze wrócę z Małym do domu i że on zobaczy jak to fajnie miec rodzinę, że ja się zmieniłam i jestem juz bardziej "ogarnięta ( bo to prawda!) Więc powiedział, że przecież mi nie zabroni wrócić do domu, ale że on sensu nie widzi...ale ja go zapewniałam że zobaczy jak będzie teraz fajnie, we troje. W między czasie założył sobie blokadę na tel. Założył konto na FB ale mnie nie było w znajomych bo twierdził że będę go szpiegowała. Nie wrzuciła żadnego zdj ze mną. Jak wróciłam z Małym do domu to wszystko ja robiłam przy dziecku. A on zaczął coraz częściej znikać, wracał z pracy i szukał pretekstu aby wyjść, a jak juz był w domu to leżał i pisał smsy....albo do nocy siedział na FB (oczywiście tryb incognito). Ostatnio to praktycznie przez tydzień prawie go nie widziałam...wychodził do pracy, dzwonił lub pisał ze idzie potem na piwko, czy spotyka się ze znajomy...i wracał o 2 w nocy, kilka razy około 5 rano...Nie mówił mi gdzie był, z kim....Mówił ze ma jakieś swoje sprawy interesy.... Podejrzewam że albo jezdził na jakieś disco albo do kogos.....A ja całymi dniami sama w domu z dzieckiem, całe noce i dnie. Na szczęście szybko się w to wdrożyłam bo to było moje marzenie, więc jestem szczęsliwa że jest Mały! Nawet jeśli fizycznie bywa cięzko. Ale daję radę i nie narzekam. Ale sytuacja z mężem mnie przytłacza.... Wszystko wskazuje na to że kogos ma, smsuje praktycznie cały czas, chowa się w łazience, za domem itp. Chyba myśli że jestem głupia lub ślepa.... W końcu powiedział, ze dalej tak być nie może bo on widzi że ja cierpię, ze mnie boli jego postępowanie. Więc zamiast się zmienić i zacząć zachowywać jak mąż i ojciec to on powiedział że się wyprowadza na trochę bo musi pomysleć co dalej i czego wogóle chce...Załamka....Zgodziłąm się, rodzinie nie powiedziałam jeszcze bo nie chcę zeby się martwili....Ja ciągle mam nadzieję że on wróci, że będzie dobrze, jak wtedy gdy się poznaliśmy 8lat temu, że moja miłość i wiernosc będzie w końcu doceniona...Choć w tamtym tyg wpadł do nas, powiedział że nie będzie go w weekend bo sobie gdzies jedzie. Nie chciał powiedzieć gdzie i z kim. Pytałam go od roku co trochę czy kogoś ma, czy chce z kimś innym być ale zaprzeczał zawsze. Czekam aż powie mi prawdę.Chyba zaczyna się już męczyć z ukrywaniem prawdy...bo mimo iż namacalnych dowodów oprócz tego co napisałam nie mam, to jednak wszystko wskazuje na to że ktoś jest....jakaś inna. Tylko jak mu nie szkoda dziecka, rodziny......Twierdzi ze Małego kocha, niczego nie żałuje, że z Małym w razie czego chce kontaktu...choć narazie póki jeszcze teoretycznie jesteśmy razem to jakoś nie widac zaangażowania. Któregoś tygodnia liczyłam mu (nie móiąc mu o tym) czas jaki spędza jakkolwiek przy Małym i wyszło 3 godziny w tygodniu!!!! I to jest najczęściej potrzymanie go na rękach chwilę jak ja musze coś zrobić. Nie rozumiem, nie potrafię pojąć jak w takim momencie życia mozna się "odkochać", jak można porzucić to co się tak długo budowało... Każdy mi mówi zebym go zostawiła, przestała się starać i mieć nadzieję i ciągle na niego czekać... Ale to dla mnie ciężkie, boje się zmian, boję się jego widoku z inną, boję się ze dobiją mnie wspomnienia miłych chwil które bywały... Dodam ze on ma 55lata a ja 38. Co mam robić Panie Andrzeju Jedyna nadzieja usłyszec od Pana Chcialabym zaprosić Pana by przemówił Pan do rozsadku Mezowi by był Pan przy rozmowie Szykuje nam się niedługo rozmowa i on chyba chce mi coś powiedzieć domyślam się że chyba chce się przyznać .Napisałam po długich przemyśleniach do Pana i wierze że Pan Mnie rozumie i doradzić może bo mądrość jaką Pan przekazuję przez Radio jest nie spotykana .Dziękuje za wysłuchanie adres na osobnej kartce przekazuje.

Agata .Wroclaw 13.07.2014

 

 

 

PROSZE PUBLIKACJE JAKO PRZESTROGĘ

Witam Pana Panie Andrzeju jestem sluchaczem nie tuzinkowym bo slucham Radia i Pana slowo od 3 lat.Sluchajac Radia ktoregos wieczoru z samotnosci wszedlem na portal Randkowy bo samotnosc doskierwierala Mi bardzo ale po krotce opisze historie swoją żonę poznałem  przezINTERNET było pięknie, bajka i od razu wydawało mi się - to jest to. Jednak już dwa miesiące po poznaniu zauważyłem jak do kolegi poznanego na szkoleniu w pracy pisze "z chęcią umówię się na kawę, co prawda spotykam się z kimś, ale to nic poważnego". Myślę sobie cholernie nieuczciwe, n o ale z drugiej strony może i taka prawda, że długo się nie znamy, jakoś próbowałem sobie to logicznie i bez zbędnych emocji wytłumaczyć. Po pół roku oświadczyłem się, dalej myślałem, że to ta jedyna, ciepła, czuła, romantyczna...Rok później miał się odbyć ślub. Jakoś 3-4 miesiące przed ślubem w gorącym okresie przygotowań jej telefon był wiecznie zajęty, gdy pytałem co się dzieje, słyszałem, że po prostu dużo gada, taka praca. Ślub i wesele jak bajka, później cudowna podróż poślubna. Miesiąc po ślubie mieliśmy zamieszkać razem. Trzy dni przed przeprowadzką przyjechałem do niej, ona wcięta po drinkowaniu z koleżanką poszła spać. Nie mając co robić sięgam do komputera żony, a tam korespondencja toczona od 3-4 miesięcy przed ślubem z kolejnym kolegą poznanym na szkoleniu w pracy. Maile pełne seksu, pełne tekstów typu "już się nie mogę doczekać aby poczuć twojego dużego kutasa w mojej mokrej" i tym podobne, mimo, że jasnej deklaracji, że do zdrady doszło nie znalazłem. Jako świeżo upieczony małżonek czułem się podle, życie zamieniło się w koszmar. Jednak po jakimś czasie stwierdziłem ok, każdy w życiu popełnia błędy, trzeba dać drugą szansę, w końcu jesteśmy już małżeństwem, Po pół roki dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami, życie zaczęło się normalizować, aczkolwiek przez 1 roku nie pozwoliłem żonie na żaden szkoleniowy wyjazdi zdarzyło mi się ją kontrolować. Jednak sytuacja normalizowała się na tyle, że po 1 roku powiedziałem ok, jedź, trzeba zupełnie zapomnieć o tym co było. Okazało się jednak, że i z tego wyjazdu przywiozła sobie kolejnego kochasia. Zaczęło się od niewinnych wiadomości na facebooku, a na zdradach i jeżdżeniu z córką do niego skończywszy. W tym momencie jestem w kompletnej rozsypce, przygotowuję się do rozwodu. Nie mogę pojąć skąd biorą się ludzie o takich wartościach moralnych, jak można udawać wieczorem wierną żonę i matkę, a w ciągu dnia kontynuować swoje zdrady... Co pan mysli jak mam postapic a może wsrod sluchaczy są w podobnej sytuacji. Jest Pan Mezczyzna który daje nam wsparcie.Jesli mogę prosic o rade .Przepraszam za brzydkie slowa ale cytowalem maile pisane i slowa z faceboka.Pozdrawiam sluchajac jak w sobotni wieczor nadaje Pan takie melodie z dedykacja do Mamy a ja sie zastanawiam co poczac jak to wszystko przezyc.

Antoni . maj 26 .2013

 

 

Bardzo prosze niech ten list i słowa beda przestrogą dla innych.Mowi Pan o Miłosci Wierności Uczuciu a Ja juz przestałem wierzyć czesto powtarzał Pan by Cenic Szanować Partnerkę Żonę do ceniać i okazywać zaufanieo to moja historia takich napewno jak ja jest wielu proszę piszcie bo ja nie potrafie zrozumieć postepowania kobiet.

Zaczelo się klasycznie wieczory na faceboku .telefon ciagle przy sobie nawet idiota by się domyslil,wyjscie z koleżankami itp.Po zapoznaniu się z korespondencja okazało się ze to facet z przed naszego malzenstwa ,jesteśmy malzenstwem 13 lat mamy corke i nagle milosc powraca.z korespondencji wynika ze bardzo się kochają i planowali w weekend seks.Z wpisow wynikało ze to ich pierwszy seks.Zareagowelem dość burzliwie .,zona przycisnieta przyznala ze utrzymywali kontakt od miesiąca ,spotkali się 2 razy ale bez seksu,pocalunki .przytulanie....Natomiast podczas szczerej rozmowy po kilku dniach przyznala ze bardzo pragnela tego seksu.Dotychczas miedzy nami ukladalo się dobrze ,mowila ze kocha ,seks był udany.szlak mnie trafia ze po seksie ze mna pisala erotyczne treści do tamtego.Czuje się zzgnebony psychicznie,naruszono moja intymność.czuje sie oszukany......
Po wspomnianych chwilach szczerości wyprowadziłem się z domu na kilka dni ...ale wrocilem dzieciak zle znosil rozstanie.Sytuacja jest beznadziejna ,nie ufam jej już ,mimo wszystko czuje się zdradzony,zginela nasza bliskość a jaka proba nawiązania kontaktu intymnego,seksu konczy się odmowa zony.Nic nie rozumiem dalem jej szanse ,wrocilem do domu i co tu chodzi.Prosze jak o cenne rady adres udostepniPan Andrzej Radio Soir

Mateo Wrocław 16.04.2013

Panie Andrzeju chce się podzielić bólem Swoja trgedią Jest Pan Osobą która potrafi wysłuchać i doradzić Pana spokoj i  radość z zycia rodzinnego daje mi bardzo duze obecnie wzmocnienie moze sluchacze podpowiedzą co począć.

Jak w tytule. Jeszcze się nie otrząsnąłem. Ale od początku. Różnie bywało między nami, ale na pewno nie nudno. Częściej mieliśmy pod górkę. Ale trwaliśmy. Wspieraliśmy się - mieliśmy siebie. Od prawie 3 lat nie mieszkamy razem, ale to przez pracę. I to nie ja jestem za granicą. Pracuję w kraju, żona w Austri. To była nasza wspólna decyzja. Miałem razem z 2 dzieci naszych dołączyć do niej już w te wakacje. A tu niespodzianka. Teraz dociera do mnie, ze im bliżej było do mojego wyjazdu, tym mniejszy entuzjazm był u żony. Dotąd mówiła o tęsknocie, miłości i o oczekiwaniu na całą rodzinę. Widywaliśmy się w miarę regularnie po kilka dni w miesiącu. Raz ona przyjeżdżała do nas, raz ja sam, bez dzieci, jechałem do niej. Było pięknie, ale zawsze z rozstaniem w perspektywie. Codziennie rozmawiamy przez telefon. I właśnie podczas takiej rozmowy, żona oznajmiła mi niedawno, że mnie nie kocha. Nie kocha od dawna. Że nie może tak dłużej żyć w rozdarciu, a na słowa, że przecież niedługo będziemy razem, powiedziała, że już tego nie chce. Od słowa do słowa i wygadała się, że nie kocha, że koleżanki o tym wiedzą, że zalogowana jest na portalach randkowych, że ma w pracy kolegę, który do niej startuje, że to miłe, ale tylko miłe i nic więcej, że 20 lat ze mną to stracony czas, że zmarnowałem jej życie, że nikogo nie potrzebuje, ze chce być sama, że nienawidzi facetów, bo myślą tylko o jednym, że chce w końcu zacząć żyć, że tak naprawdę to NIE WIE czy chce być ze mną czy nie, raz mówi o rozwodzie, innym razem nie chce o nim słyszeć, że nie ma i nie miała żadnego faceta, że nie zdradziła, że wszystko jej we mnie przeszkadza, że tęskni za moim dotykiem...itd, itp. Jestem kompletnie rozbity. Od 2 miesięcy nie wiem na czym stoję. Ciagła hustawka. Wczoraj żona powiedziała mi, że chce rozwodu i napiszemy pozew wspólnie jak przyjedzie na majówkę. Co powie dzisiaj? Kocham ją i ciagle jej to powtarzam. Nie wierzy mi!!! Wypomina mi kobiety, których nie było. Gdy ja pytam , najeża się i zaczyna mnie "atakować". Portale randkowe, to czyjeś głupie żarty. Tylko, że na takim właśnie portalu, powiedziała jakiemuś facetowi, że jest w trakcie rozwodu. To był lipiec zeszłego roku!!! Powiedziała mi o tym nasza wspólna znajoma. Ta znajoma to też "fajny" przypadek. Ma mężą z którym mieszka w Wiedniu, ale spotyka się od roku z młodszym o 10 lat Austryjakiem. Austryjaka kocha, z mężem jest. I to ta znajoma powiedziała mi podczas wspomnianej rozmowy, że kobieta nie może być i NIE BĘDZIE sama. Jak nie ma obok niej partnera, to to miejsce zajmie ktoś inny!!! Ma rację??? Co o tym wszystkim myślicie??? Nie rozumiem postępowania i motywów mojej żony!!! Co o tym wszystkim myśleć??? Spalam się od tej huśtawki. Co robić, zeby zacząć racjonalnie myśleć. Na początek. Rozmowy z żoną na ten temat, wiecej zaciemniają niż wyjaśniają. 

Marek Kraków kwiecień 15 2013 

Bardzo Proszę o publikację Panie Andrzeju na Radiu Jestestem słuchaczka.

Nie potrafię się pozbierać, nie potrafię ułożyć sobie w głowie planu na to, co dalej..
Święta Bożego Narodzenia magiczny czas, w którym wszystko na dobre się zmienia..choć na chwilę Ja o tegorocznych świętach wolałabym zapomnieć, bo odtąd będą mi przypominać najgorszy prezent jaki mogłam w święta otrzymać ... gdy mój partner oświadczył mi MAM KOGOŚ ..dwa słowa, które w jednej chwili zrujnowały cały mój świat, wiarę w ludzi przyniosły wstyd, upokorzenie, zadały ból tak ogromny, że wolałabym umrzeć niż czuć to co teraz czuję Ciągle zadaje sobie pytania : dlaczego? Co zrobiłam źle? Byłam aż tak zła czy niewystarczająco dobra dla niego? Do cholery nie zasłużyłam na to , naprawdę nie zasłużyłam
Jestem z nim 5 lat on po przejściach, ja również.. dla niego zostawiłam wszystko, cały poprzednie życie, nie najlepsze zresztą, zamieniłam na życie z nim- bo byłam pewna, że o to w końcu los się do mnie uśmiechnął, że będę w końcu kochana i szanowana, że mam u boku dobrego człowieka, który mnie nie skrzywdzi jak bardzo się myliłam!
On odszedł od żony, zostawił dziecko na koncie ma wiele zdrad, w tym tą , której ja doświadczyłam ze swoją byłą obecną kochanką miała z nią romans będąc jeszcze z żoną teraz z nią zdradził również mnie Co mi się wydawało ? Że jestem tak wyjątkowa, że mnie nie skrzywdzi ? Ze okaże się człowiekiem, gdy już parę razy okazał się draniem???
Zostawił dziecko więc mnie miałby oszczędzić.Tak właśnie myślałam, bo wmawiałam, że czuje do mnie to samo, co ja do niego, że mu zależy Bo ma w końcu dobre życie Ja go nie dręczę, daje mu dużo swobody w związku, nie zmuszam do niczego, nie wchodzę mu na głowę, nie robię awantur bez powodu..a nawet jeśli zrobię, przychodzę zawsze pierwsza z wyciągnięta na zgodę ręką.. Gdzie popełniłam błąd byłam po prostu tą miła dziewczyną, a wolał zołzę??
Ni potrafię odejść, wiem, że pomimo bólu jaki w sobie nosze, czuję coś do niego Jesteśmy nadal razem Bo jak to określił on nie ma wyboru, bo nie chce mieć mojej śmierci na sumieniu.. Nie zostawiłam mu wyboru, ale on tak naprawdę nie wie jaki ten wybór miałby być Jestem wrakiem człowieka na zewnatrz, dla niego, staram się udawać, że nic się nie stało, że wszystko jest w porządku ..Ale nie sądzę aby to doceniał Z jego perspektywy po prostu nic się nie zmieniło, ot tylko wydało się podwójne życie, które prowadził
W nim nie ma żalu, za to co zrobił, zero skruchy ..nie padło nawet słowo wybacz ani przepraszam Przez chwile wydawało mi się, że to zmierza w dobrym kierunku napisał, ukorzył się, ale to był tylko gorszy dzień, bo nadal jest zimnym, bezwzględnym potworem, któremu na mnie nie zależy. Wiem, że to chory układ, ale naprawdę nie czuję się na siłach by spojrzeć tej okrutnej prawdzie prosto w oczy. Mam prawie 40 lat nie mam nic, ani nikogo, bo przez czas trwania naszego związku zażądał ode mnie największego poświecenia. Nie chciał mieć dzieci, więc nie chcąc go stracić, uległam temu żądaniu.Dlaczego nie ma takich Mezczyzn jak Pan Dlaczego Pan potrafi kochac szanować byc tak bardzo oddany a inni NIE.Dlaczego tak wielu Mezczyzn nas RANI a Jesteśmy oddani i poswiecamy dla NICH tak Wiele całe swoje zycie.Dlaczego Miłości prawdziwej uczestniczy jedno z Partnerow.
Czuję się beznadziejnie, upokorzona, niechciana, niekochana..na skraju depresji z dużą niechęcią do życia.Proszę Mi odpowiedziec na e-maila
.Roberta 15.01.2013

 

 

Witam i Dziele sie Swoja tragedia zyciową:

Witam ,bardzo cieplutko choć z duużym żalem do świata i z pytaniem DLACZEGO ?za CO? to są pytania od kilku dni ,z którymi żyję śpię idę do pracy ,myślę !!!
Jestem 36 letnią kobietą bez nałogów nie pije nie palę .Mam -y dwójkę wspaniałych dzieci 12 i 6 lat są cudowne ,dobrze ułożone dzieciaki ,MĘŻA którego BARDZO KOCHAŁAM który był dla mnie całym moim światem,był moim jedynym mężczyzna myślałam ze zostanie do końca życia naszego tak :( Niestety ON wybrał zupełnie inne życie beze mnie.WAS Kochani Andrzeju Marzenko Sluchacze proszę o pomoc !! dajcie mi COŚ na ból na ukojenie na dalsze życie , Ono już będzie niestety same bez mojego męża !! Jesteśmy 12 lat po ślubie prawie 13 nawet ,znamy się jeszcze dłużej ,Kochałam Go zawsze bardzo mogłam "NOGI MU UMYĆ I TA WODĘ WYPIĆ" tak było w moim życiu.Mąż lubi piwkować nawet dość mocno,ale nie był to problem ,dla mnie dużo pracował bardzo dużo to i miał mało czasu na piwkowanie .Było dobrze u nas może pieniędzy brakowało ale daliśmy radę ja wychowywałam dzieci każde do trzech lat a maż się zaczął edukować i pracował .Były imprezy ,było picie były drobne oszustwa ALE ja i tak kochałam myślę że mąż mnie też kochał .Sex był udany u nas oboje szaleliśmy nawet ja byłam TĄ osobą bardziej ochoczą ale mąż też lubił szaleć u łózku ze mną.Jeszcze dużo by pisać ale CEL mam TU jeden BÓL I ŻAL po ZDRADZIE !! dwa dni temu dorwałam KOLEJNY(drugi) tel.męża dodatkowy z wiadomościami od niej -wzajemne smy -tak bo we wrześniu przejęłam już jeden tel.też dodatkowy i też SMY i TA SAMA KOBIETA .Po pierwszym tel.,był już ból była rozmowa i płacz ,myślałam że zrozumiał nie wypierał się a ja idiotka łudziłam się do teraz kolejnego tel.Obrzydliwe wiadomości o miłości o sexe ich.Nie wypiwrał się prosił tylko o oddanie tel. tego NIE ODDAM !! teraz czytam i płacze czytam i wyję bo tam jest wszystko ich miłość ich sex jak się kochają jak Ona kocha mojego męża jaki on jest szczęśliwy że ja ma ,planuję tam ślub (my nie mamy kościelnego) planują dzieci maż tak jej pisze choć ma NASZĄ dwójkę,nie mogę tego czytać nie śpię po nocach i wciąż pytanie DLACZEGO mi to zrobił człowiek którego kochałam tak bardzo za co ??? za MIŁOŚĆ oddaną mu .Nie ma go w domu teraz dużo pracuje więc zaraz wyjechał jestem sama z dziećmi ,nie mam pomocy żadnej rodziców ,teściów sasa jestem ,pracuję ale teraz mi nic się ie chce płaczę tylko i myśli są rożne. Proszę WAS wiem ze tu jest duzo takich osób jak ja i ze pisze czasem chaotycznie ALE proszę dajcie mi poradę dajcie mi ochotę do życia ,mam dwójkę dzieci nie mogę ich zostawiać !.Ja pochodzę z alkoholickiej rodziny moi rodzice ciotki wujki to powymierali na alkohol ,to była okropna patologia przeszłam bardzo dużo zła w dzieciństwie ,byłam bita wykorzystana przez ojca widziałam jak matkę "wujkowie"kochali to okropne było dla mnie jako dziecko ,nie miałam co jeść zimno w domu ciągle w szkole zawszona i zaniedbana no słowem patologia.Obrzydliwe dzieciństwo !! Ale zobaczcie udało się wyszłam wyrosłam na porządna kobietę BEZ NAŁOGÓW !! zbudowałam sobie moja kochana rodzinę dzieci i męża ,pracuję jeżdżę autem ,uczę się jeszcze (DOPIERA TERAZ robię średnie )i jak skończę to będzie mój kolejny sukces !!.Ale teraz ma koszmar w domu i tego się obawiam ,boję się ze życie mi się zawali ze zawalę wszystko ze zejdę na dno ze zacznę pić ,tego się obawiam najbardziej ,dlaczego mnie tak skrzywdziło ponownie życie dlaczego maż mi to zrobił dlaczego załamał mi mój świat ,tak GO kochałam.proszę WAS o pomoc błagam o poradę wyślijcie mnie gdzieś skierujcie do osoby która mi pomorze ,nie wyobrażam sobie życia bez kochanej osoby ,choć wiem ze to już koniec mąż nie wróci do mnie już ale z domu nie chce się wyprowadzić a kolejny koszmar to to ze mamy mieszkanie na kredyt na 30 lat na nas oboje :( JA go nie spłacę sama nie ma takich szans ,maż zarabia dużo lepiej kiedyś mi mówił ze moja pensja jest na waciki tylko ale nigdy mi nic nie żałował ,nawet nie chciał żebym pracowała ,woziłam Go non stop do pracy i na szkolenia woziłam i przywoziłam duże kilometry tylko ja mam prawo jazdy .Błagam WAS pomóżcie mi proszę WAS ,nie mam żadnej przyjaciółki a moje koleżanki wysłuchały co chcą wiedzieć i uciekają od samotnej Którą mąż zdradził i oszukał .A jego tak Kur........................ ubliża mi w smach ,ze jestem winna ja temu co maż zrobił ze zasłużyłam sobie na to !! ale dlaczego ??ZA MIŁOŚĆ którą GO KOCHAŁAM a może tak . PROSZĘ pomóżcie mi żyć dalej może Pana głos slowa które tak bardzo trafiaja do ludzich serc przykład jaki dajecie z Pania Marzenka Swej odanej Milosci wplyna na Niego by zrozumial i Ona co zrobili wiwm ze sluchaja bardzo często radia robilismy to zawsze razem kazdego wieczoru.proszę .EDYTKA z warszawy 2012.10.08

Witam Pana i słuczaczy o to Moja historia :
Wiec zczne moze od tego ze poznalem kobiete 3 lata temu,mieszkala 50km odemnie.Zaczelo sie niewinnie od sms pozniej pierwsze spotkanie dlugie rozmowy przez tel do rana.po jakims czasie powiedziala mi ze ma chlopaka,ja gdy sie o tym dowiedzialem chcialem to skonczyc nie naleze do facetow ktozy rozbijaja zwiazki.Ona nie dawala mi o sobie zapomniec telefony setki sms.po jakis dwoch miesiacach spotkalem sie z nia znowu,bylo fajnie mielismy wspolne tematy itd.po jakims czasie poznalem inna kobiete i temat z z nia sie urwal,wypisywala ze mnie kocha ze teskni itd.pewnego razu gdy do mnie zadzwonila w tle slyszalem"mama"gdy zapytalem czy ma dziecko odpowiadala ze nie tylko jej siostrzeniec sie czesto myli nbo sa bardzo podobne z siostra.ja w to uwierzylem jakos w sumie to nie myslalem o niej jako o mojej kobiecie.spotykalismy sie pare razy wmiesiacu i nie na sex tak poprostu zeby pobyc razem,przyjerzdzala do mnie zapewniala jak ona mnie bardzo kocha jaka jest szczesliwa,az pewnego razu podczas rozmowy ze mna wygadla sie ze ma meza.ja dowiadujac sie o tym skonczylem znajomosc dodam tylko ze to bylo gdzies po poltoraroku znajomosci i mozecie mi wierzyc lub nie ona tak to wszystko umiala zaplanowac poukladac ze nikt by na to nie wpadl ze jest mezatka.gdy skonczylem ta znajomosc znowu zaczely sie telefony sms meile i zapewnienia ze ona meza nie kocha ze nie umie zyc bezemnie itd.przyjechala do mnie porozmawiac i przysiegala ze nie jest z mezem ze laczy ich tylko dziecko.ja naiwny znowu w to uwierzylem(powiecie pewnie ze jestem idiota)spotykalismy sie coraz czesciej zblizylismy sie wspolne wyjazdy na zakupy wspolne noce.odwozilem ja pod dom parokrotnie bywalem u niej w pracy odbieralem ja z niej,az dwa tygodnie temu wyszlo ze ona normalnie zyje z mezem gdy jej o tym powiedzialem zarzekala sie ze to nie prawda ze mnie bardzo kocha.powiedzcie mi jak mozna tak klamac bawila sie mna a jak chcialem odejsc nie pozwalala,jak to robila ze jej maz nic sie nie domysla.pewnie wiekszosc tutaj powie mi ze to ja jestem ten zly bo zadawalem sie z mezatka.ale ja naprawde chcialem to wielokrotnie skonczyc.jej maz dowiedzial sie niby o wszystkim po tym jak ja sie dowiedzialem.powiedzcie mi tylko czy kobiety sa naprawde takie zle i bezwzgledne?
Jeśli mogłbym prosic Pana lub Pania Marzenkę o odpowiedzi krotka ale szczera.Dlaczego?
Lukasz. Poznań 07.10.2012.

 

Postaram sie opisac sytuacje w miare krotko Panie Andrzejkuale opisac bo to boli bardzo boli na ile bedzie mozliwosc proszę Mi odpowiedziec nawet jak to beda slowa bardzo krytyczne ale kazde slowa Pana dla mnie duze znaczenie  i przepraszam za brak polskich znakow. O to:

Z Nim znam sie od czasow szkolnych, czyli od jakichs 10 lat. Bylismy znajomymi, chociaz jak pozniej sie dowiedzialam on zawsze sie we mnie podkochiwal. Od kilku lat mieszkam poza granicami ojczyzny. Od czasow mojej wyprowadzki z PL, nie mielismy kontaktu. 2 lata temu skontaktowal sie ze mna przez , i zaczelismy bardzo czesto rozmawiac.

Otworzylam sie przed nim totalnie, jak jeszcze przed nikim innym w zyciu. Dodam, ze mialam dosc ciezkie dziecinstwo jak i pozniejsze zycie, w skrocie nie bylo kolorowo. Stal sie moim najlepszym przyjacielem. Po okolo 1,5 roku rozmow, wreszcie spotkalismy sie na zywo. W sumie tylko zeby utwierdzic sie w przekonaniu, ze sie zakochalismy i chcemy byc ze soba. Od tamtej pory widujemy sie co 2-3 miesiace na tydzien lub dwa.Jest dla mnie idolem, i usobieniem wszystkiego co w ludziach najlepsze wmarzony ideał  taki Jak Pan choc Panskich zasad nikt nie jest w stanie zastapic i prownać do zadnego mezczyzny. Otworzyl mi oczy na tak wiele rzeczy, i pomogl mi w tak wielu sprawach, ze nie ma na to zadnych slow. Kocham go tak bardzo, ze przeraza mnie mysl stracenia go w takim stopniu, ze bez ogrodek rozwazylabym skonczenie ze soba jesli by cos takiego mialo miejsce. Wyciagnal mnie z takiego gowna, ze nie wyobrazam juz sobie zycia bez niego. Jest jedna, jedyna, najwazniejsza osoba jaka spotkalam w moim zyciu nieraz pan powtarzal na radiu co to jest prawdziwa milosc na ktora warto czekac wiele lat. Ale..Miesiac temu poszlam na impreze u znajomej, gdzie poznalam jej wujka, faceta 45 lat, ktory zachowywal sie jak nastolatek. Jak to na imprezie, byl tez alkohol. Przez cala impreze on ze mna flirtowal, a ja w sumie nie robilam nic zeby go powstrzymac i to wielki blad bo my kobiety powinnismy reagowac szybko zniechecajaco. Nie sadzilam, ze to zajdzie gdziekolwiek. W ktoryms momencie on mnie pocalowal. Kilka minut pozniej uswiadomilam sobie ze leze z nim na lozku, a on mnie posuwa. Bylam jak kloda, bierna i prawie, ze martwa. Nie wierzylam w to co sie dzieje. Przez caly czas myslalam o Nim- moim mezycznie. Pytalam sie siebie: co ja robie? nie chce tu byc! chce zeby to sie skonczylo! Ale nie moglam zebrac w sobie sily by sie postawic, i wyjsc. Dla mnie bylo juz po fakcie. Zdradzilam milosc mojego zycia.Zaraz po tym, wyszlam z pokoju, i spotkalam moja najlepsza przyjaciolke, ktora ze lzami w oczach blagala mnie zebym jej powiedziala, ze wlasnie nie zrobilam tego co ona mysli, ze zrobilam. Weszlysmy do lazienki i rozkleilysmy sie obydwie. Ja, bo wiedzialam, ze popelnilam najwiekszy blad, a ona bo miala wyrzuty, ze mnie nie powstrzymala.Od tamtej pory, nie ma dnia zebym nie dreczyla sie wyrzutami sumienia. Nienawidze siebie i brzydze sie spojrzec w lustro. Kazda piekna rozmowa z Nim, boli mnie nieziemsko, bo czuje, ze na nic nie zasluguje.Zyjemy w zwiazku na odleglosc, a za kilka lat on przeprowadza sie do mojego kraju. Nieraz poruszalismy temat zdrady, i powiedzial mi jasno, ze jakby sie dowiedzial o czyms takim to nie mamy o czym rozmawiac tak pamietam slowa takze Pana jak Pan na radiu w podobny sposob okreslil stosunek do zdrady . Ze jesli raz czegos u kogos szukalam, to zrobie to kolejny raz tez tak Pan powiedzial ze jak raz to i drugi trzeci dlatego ten znaczek na radiu niezdradzam mial nam wszystkim przyswiecac i przypominac. Z drugiej strony jak widzielismy sie ostatnio to mowil, ze zastanawial sie czy mi nie dac wolnej reki, ze jesli poznam kogos w swoim kraju, na miejscu, to on sie usunie, bo dla niego moje szczescie jest najwazniejsze.Widzielismy sie w zeszlym tygodniu. Spedzilismy najcudowniejsze dni razem. Lezac z Nim, wiedzialam, ze zrobie wszystko zeby go nie stracic. Jest sensem mojego istnienia. Teraz wrocilam do swojego kraju i nie moge sie ogarnac. Mam wiele obowiazkow, ale w ciagu dnia, pracujac z ludzmi, mam momenty, ze czuje, iz swiat mi sie wali na glowe i, ze chce sie rozplakac.Nie radze sobie z poczuciem winy, i zdrady. Z tym, ze zawiodlam kogos kto znaczy dla mnie tak wiele. Nie wiem co robic.Przeprowadzilam powazna rozmowe z facetem z ktorym uprawialam seks. Na szczescie powiedzial, ze powinnismy o wszystkim zapomniec. Ze to nigdy sie nie stalo, i ze pod zadnym warunkiem mam Mojemu nigdy o tym nie mowic, bo on wie jaki to okropny bol, i ze z tego nigdy nic dobrego nie wychodzi.

Sa 3 opcje:

1) nigdy nie mowie Mojemu prawdy, zyje z wyrzutami(o ile mnie nie zjedza od srodka, bo juz tak sie dzieje, przejmuja mi wszystkie inne mysli...), i mam nadzieje, ze to nigdy nie wyjdzie na jaw. Staram sie mu to wynagrodzic z kazda sposobnoscia. Krotko: zyje w klamstwie i usprawiedliwieniach.

2) mowie mu niedlugo prawde, i blagam go o wybaczenie. Przy zalozeniu ze mieszkamy w dwoch roznych krajach, zdaje mi sie, ze poprostu nigdy wiecej bym go nie zobaczyla na oczy...Wtedy ja nie wiem co zrobie, ale biorac pod uwage moja przeszlosc i moj stan psychiczny to mysle ze skonczyloby sie to bardzo zle dla mnie.

3) mowie mu prawde jak juz przeprowadzi sie do mojego kraju i bedziemy mieszkac razem, zeby moc byc wtedy przy Nim. Ma w moim kraju rodzine, i mowil, ze nawet gdybysmy nie byli razem to planuje sie do tego kraju przeprowadzic.

Zapytacie pewnie dlaczego nie przerwalam niczego zanim bylo za pozno?Zastanawialam sie nad tym i doszlam do kilku wnioskow.Bylam molestowana jako dziecko, i przywyklam do pewnych rzeczy wymuszanych na mnie.Nie umialam zaprotestowac. Czulam, ze skoro mu pozwolilam to teraz musze przeczekac az to sie skonczy.Nie pociagal mnie fizycznie, wrecz brzydzil.Pokazal mi tylko troche uwagi, a, ze moja samoocena od malego jest na dnie, to pewnie nie pomoglo to sytuacji.Bylam pod wplywem alkoholu, i chcialam tylko zeby ktos mnie przytulil. Tesknilam za Moim, i pragnelam zeby byl obok. Mialam bardzo ciezki okres z rodzina.Nic z powyzszych nie usprawiedliwia mnie w tej sytuacji.Wiem tylko jedno, nigdy wiecej tego nie zrobie. I gdybym mogla siebie ukarac, wiedzac, ze to mi da rozgrzeszenie to bym to zrobila. Cielam sie pierwszy raz od bardzo dlugiego czasu po tym incydencie. Myslalam, ze bedzie juz potem latwiej. Ale to ciagle wraca. Gdy bylam blisko Niego, to nie bylo tak zle, ale gdy jestesmy daleko od siebie, to zzera mnie to od srodka.Nie wiem z kim rozmawiac, nie wiem co robic. Ale tak dluzej chyba nie moge. Tak bardzo chce zeby nasza milosc znow byla niewinna i prawdziwa. Tak cholernie siebie nienawidze...
Pomozcie.. jestesmy na tym radyjku jedną rodziną.

rozpaczona 2012.06.27 warszawa


 

Witam Sluchaczy i Wlascicieli Radia .Andrzeju Jak Bys to ocenił jak Bys postapił w takiej sytuacji Jestes Wspaniałym Człowiekiem o Wielkim Zaufaniu Naszym (Słuchaczy)Twoje słowa które wypowiadasz sa Wielkiej Wagi i Uwagi ktore płynną w Eter

Przepraszam,że trochę napiszę zanim dojdę do sedna ale szczegóły te wydają mi się ważne.Mój problem rozwija sie juz kilkanaście lat. Relacje zawodowe łaczą żone z kochasiem (tak go nazwałem) od początku lat 2000-cznych. Najpierw pracowali w jednej firmie kilka lat póżniej w drugiej do dzisiaj ale szczegóły jak do tego doszło dalej. Już wtedy żona mówiła mi ,że z niego niezły podrywacz ale wyrażała się o nim (co mozna było wyczuć) z sympatią tym bardziej ,że ją też obrzucal komplementami i nie ukrywał, że mu sie podoba. W 2007 żona zmieniła firmę ale żeby w niej pracować musiała przejść 7 miesięczne szkolenie w mieście oddalonym 200 km od naszego. Wiadomo jak to poza domem i kontrolą, pokus wiele tym bardziej ,że przewagę kursantów stanowili faceci. Zona przyjeżdżala na weekendy i z opowieści która snuła na temat relacji damsko - męskich jeżył się włos na głowie( dotyczyły one oczywiście osób trzecich)
W tym tez czasie zacząłem przeglądać komórkę żonie bo pomimo pełnego zaufania
jakie do niej miałem wolałem mieć choć trochę kontroli. No i okazało się , że wysyła do wspomnianego kochasia dużo smsów i rozmawia z nim dosć często długimi minutami. Na tym etapie nie przejąłem sie tym bo pomyślałem i słusznie, że to tylko koleżenskie pogaduchy a smsy były niewinnej treści typu: "miłego dnia lub wieczoru" itp. Jednak w miedzy czasie odczytałem wymiane smsów z jednym z uczestnikow kursu z których mogło wynikać że doszło z nim do czegoś. Wtedy rozpętałem awenturę po której zona w dość rozsądny i przekonywujący sposób wyjasniła mi ,że do niczego nie doszło. Uwierzyłem. Jednak przy okazji tego zdarzenia poruszyłem sprawę kochasia. Przeciez wg mnie tłumaczyłem jej ile można rozmawiać i smsowac z obcym facetem, czemu to ma służyć? Ona tłumaczyła to rozłąką z domem, dzieckiem , mną (rozmawialiśmy też ze sobą długimi minutami) oraz trudami pobytu a także tym,ze on też jest z branży i niekiedy służy radą. To tez do mnie przemówiło tym bardziej ze kontakt z nim zmniejszył się prawie do zera.
Szkolenie sie skończyło. Żona zaczęła pracować. Urodziło nam się drugie dziecko. Następnie okazło się,że kochaś pracuje w szeroko pojętej firmie żony ( Budżetówka) ale w zupełnie innym miejscu szczeblu organizacyjnym więc to czysty przypadek. Z tymże gdzie kochaś prcuje zapada dużo decyzji ma sie wiele znajomości i ukladów więc taka znajomość z nim nabiera wartości. Zona sama opowiadała mi że rozmawiała z nim żeby coś się dowiedzieć. Raz nawet okolo roku temu spotkała się z nim (za moją wiedzą) zeby jej cos doradzil w sprawach zawodowych. To spotkanie było momentem zwrotnym. Po kilku miesiącach spokoju( moze byly jakies smsy ni zawsze kontrolowalem) okazało się że żona sie z nim spotkała. wynikalo to z smsa ktory do niego wyslała;" Dzieki za spotkanie , miło Cie bylo zobaczyć ". Przy tej okazji złapalem żone na oszustwie bo miala iśc z ekipą z pracy na piwo a spotkala się z nim (chyba ze on doszedł i dołaczył sie do imprezy tego niestety nie wiem). No i z kontekstu smsa wynika że miedzy nim nic nie było. Jednak od tego czasu zaczął się
wzmożony kontakt telefoniczny i smsy ktore zaczeły być coraz bardziej odważne np miłego dnia dla pieknej........ o cudownym tyłeczku ksztaltnych piersiach i zmyslowym ciasteczku. Od żony:nie moge doczekać ie spotkania z Tobą. Tutaj akurat wiem,że ma interes w sprawie zawodowej więć częściowo mogłby być ( na te chwilę) uzasadniony. Nastepny o niego: Szkoda ,że zmarnowaliśmy tyle czasu, mogliśmy juz sie wczesniej spotkać / spotykać. Albo : marzeo twoim cudownym tyłeczku. Żona ; tez bym cie skonsumowala. To bylo kilka dni temu. Do tego momentu traktowałem to jeszcze jako dosc daleko idąca wymianę smsów. Chociąz juz mi sie zjezyły włosy na głowie. Tłumaczyłem to sobie tym, że ma on jej pomóc naprawde w poważnej(zyciowej) sprawie zawodowej i w ten sposób go urabia. Ale ostatnie dni dały juz mi wiele do myslenia.
Rano telefon zony(jest w pracy) do niego. On nie odbiera i odpisuje ze chwilowo nie moze rozmawiac (tez jest w pracy) Po dwoch godzinach on chyba nadal nie oddzwania a ona pisze ;" ale sie migasz" a po chwili; " kiedy bedziesz mógł, bo chcę cie usłyszeć" Po jakimś czasie rozmowa tel trwajaca kilkanascie minut. Wczoraj rozmowa tel kilkanaście minut i sms na wieczor od niej: " Miłego wieczoru , z checia bym cie dosiadla. Dzisiaj tez tel kilkanascie minut niestety smsy wykasowane. Jestem strasznie zszokowany postawą żony bo do niedawna traktowalem to niewinnie. Jestesmy dosc nowoczesnym małzenstwem z liberalnymi pogladami ale wszystko ma swoje granice. Jesli chodzi o relacje miedzy nami to sa ok wiadomo , że niekiedy sie poklocimy ale to jak w kazdym małzeństwie. Zycie intymne tez bez zastrzeżeń. Najgorsze ze po zonie wogle nie widac tych " harców" z kochasiem. Wczoraj jak przeczytalem tego smsa o dosiadaniu to musiałem się wymigać przed sexem bo poczułem do żony obrzydzenie. Mam tyle znakow zapytania. To nie jest w stylu mojej zony szczegolnie ten ostatni sms i to ze te ostatnie dni kontaktow to jej inicjatywa. Sex wisi w powietrzu.Czy ona sie w nim zakochała? Czy może chodzi jej o sex? Kochaś generalnie malo atrakcyjny rozwodnik mieszkający z dwiema dorosłymi córkami i zaliczający wszystko co sie rusza( zona doskonale o tym wie) Z koleji zona ryzykowala by rozbicie rodziny przeciez musi sobie zdawac sprawe ,że po zdradzie moze do tego dojc . Mamy dwoch synow 3i 6 lat i tylko ze wzgledu na nich tak dlugo czekam na rozwoj wypadkow. Dodatkowo ewentualne spotkanie tez mam pod kontrola bo zona albo jest w pracy albo z dziecmi.Czy juz wkroczyc czy jeszcze poczekac tylko na co ? Od wczoraj wieczor jestem klebkiem nerwow, noc nie przespana a i dzisiejsza chyba tez nie dam rady. Kolejne pytanie czy doszło juz moze miedzy nimi do czegos bo wedlug mnie na 99% nie a wynika to z kontekstu smsow. Jesli chodzi o zdrade emocjonalna to tak jak mozna zyc normalnie z kobieta ktora w ten sposob postepuje. Zadra na sercu juz chyba pozostanie. Dodam jeszcze tylko ze zona o 3 -go roku zycia zostala z mama i wychowala sie praktycznie bez ojca w wyniku podobnej sytuacji jak w opisie Pozdrawiam

Krzysztof 2012.06.25

 

Panie Andrzejku dla Radia Soir bardzo proszę

Sama nie wiem dlaczego to piszę... Może to pozwoli w jakiś sposób zapomnieć o bólu... Mam 40 lat, wykształcona, na stanowisku Dyrektora, konkretna, bezpośrednia... Zawsze wiedziałam czego chcę... W życiu byłam bardzo ostrożna... Nie wierzyłam facetom...Miałam zbyt wielu kolegów, którzy nie mieli przede mną żadnych tajemnic...Mając 40 lat nie myslalam o przyszlości w związku, nie kochałam... Byłam bezpieczna w swojej skorupie dystansu i ostrożnośći... Przestałam już wierzyć w miłość... Nagle pojawił się on... Pierwsze spojrzenie... Poczułam coś dziwnego, ale sie hamowałam... Jak chcesz spotykaj się z nim, ale bez zaangażowania... Potem okazało się, że jest żonaty, ale ciągle coś mnie do niego ciągneło...Krytykowałam i kobiety, które są kochankami i mężczyzn, którzy zdradzają i żony, które się na to godzą... I nagle stałam się jedną z nich... Codzienne wyrzuty sumienia, ale to było silniejsze... Okłamywałam się, że to tylko seks... Kiedy on zaczynał mówić coś o przyszłości ucinałam to szybko... Prosiłam, by nie klamal, że jesteśmy dorosłymi ludzmi i decydując się na coś, na jakąś relację nawet bez zobowiązań powinniśmy być wobec siebie szczerzy... W pewnym momencie zauważyłam, że sama planuje, rozmyślam... Myślę o naszym wspólnym dziecku, domu... Zaczęłam gotować, gdzie nigdy wcześniej tego nie robiłam... W pewnym momencie powiedziałam STOP... Kiedy pojechał z żoną na wakacje... Mówił, że beze mnie wariuje, że kocha...że naprawde chce być ze mną i że odejdzie od żony. Powiedział jej o tym, błagała, prosiła, by został ,że może mieć inne kobiety, ale żeby jej nie zostawiał, później były groźby, manipulacje...Coraz mniej mi mówił, czasem uciekał ode mnie w swój własny świat... Wyprowadzał się już kilka razy, ale nigdy to nie doszlo do skutku... W poniedziałek umawialiśmy spotkania z wynajmem mieszkan, a w srode już zostawał przy żonie... Przysięgał na wszystko, nawet na córki, że się wyprowadzi... Nie zrobił tego... Rozstaliśmy się... Najbardziej boli mnie to kłamstwo i obłuda... Zdradził mnie w najbardziej perfidny sposób...Co tym myslicie co Pan mysli

Ala 2012.06.25 Warszawa

Witam jestem,tutaj sluchaczka radia od 7 miesiecy i chciałam porozmiawiać,z ludzmi którzy sa w takiej sytuacji jak ja...Panie Andrzejku prosze o udostepnienie mojego listu na stronie radia.
Mam na imię Martyna mam 40 lat i dwójke wspaniałych dzieci syna i córke...
Jestem po slubie z mężem 16 lat myslałam że nasze,mełżeństwo jest szczęsliwe i trwałe do czasu,gdy zmienił prace...
Po 15 miesiacach jego nowej pracy dowiedzałam,się że mój mąż ma kochanke młodsza odniego o jakies 6 lat,trwało to jakis rok,gdy sie dowiedzałam kazałam mu sie spakowac i wynosić płakał,że kocha mnie i dzieci że,to była tylko przygoda nic dla niego nie znaczacą,nie słuchałam tylko kazałam mu sie wyprowadzic,oczywiscie zrobił to po 4 dnich prosił mnie o wybaczenia cieszko było mi bez niego naprawde go kocham,wkoncu wybaczyłam przez rok było cudownie ona znikła z naszego zycia a ja wciąż miałm kochającego męża do czasu....
Gdy sie okazało że mój maż,zaskonczył znajomośc z kochanka tylko na jakis czas,puzniej okaząło sie że kochanka mojego męża jest z nim w ciąży...swiat mi sie,zawalił były łzy,bół,pytanie dla czego???On sie wypierał muwił,że to nie jego wkocu po 9 mieiacach urodził mu sie syn,nie był przy porodze nie interesowął sie dzieckiem ja mu zakazałam i tak zrobił,gdy do dnia przyszło wezwanie do sadu o alimenty dla dziecka wtedy sie okazało na sprawie że to jednak jego dziecko nie chciał żadnych testów muwił ze jest pewny że to jego...Dostała alimenty my mamy jeszcze kredyd ledwo wiąże koniec zkoncem spłacam z mężem kredyd mamy dwójke dzieci brak mi na rachunki nawet na zycie i jeszcze oddaje pieniadze na alimenty...Juz nawet nie mysle o tym wiem że maż mnie nadal z nia zdradza,uprawiaja sex nadal trwa juz to 6 lat upokorzenia kłamsta z jego strony sa ciagle,nie potrafie sie z nim rozwiesc kocham go mimo ze tak mnie skrzywdził i krzywdzi nadal pogodziłm sie że maż mnie zdrdza ale nie zostawie go nie chce byc sama mamy dzieci spie z nim ale co to za zycie jak wiem ze spotyka sie z nia i kocha sie z nia moj mąż czasmi zadaje sobie pytanie dlaczego tak mi sie zycie ułozyło.???znosze te upokorzenia ludzie znajomi rodzina wszyscy wiedza ze ma kochanke a ja udaje ze nie wiedze jak mnie poniza ciagle'-(((|I tak jestem z nim do dnia dzisiejszego.Może sie ciesze że z nia jest,przynajmniej nie zdradza mnie z inna chociaz wiem że przed nia były jeszcze inne!!!!

Jest Pan Mezczyzna zasadami slucham słow ktore sa dla mnie jak jednym przykazannbardzo proszę jak mam postąpic.Dziekuję pozdrawiam wszystkich sluchaczy.

Poznan.Martyna 20.06.2012

Witam wszystkich.

Na początku pragnę pogratulować twórcy Andrzejowi Marzence tej strony internetowej za wspaniały pomysłu wszystkich stron  radiu soir i Tej pieknych melodi ktore w chwoli wzwatpienia dodaaja mi tyle Sił.Dziekuje Panie Andrzeju.  . Niesienie sobie na wzajem pomocy w trudnych chwilach to doskonały pomysł. Dziękuję również  za Wasze opinie Andrzeju  i sugestie,bo o to właśnie chodzi aby spojrzeć na sprawę z innej perspektywy (często nie dostępnej osobie zranionej zdradą).No więc przechodzę do historyjki zwanej moim życiem :-)Urodziłem się raczej w niezbyt zamożnej rodzinie,do tego ojciec jak i matka "lubili" wypić więc kłopotów trochę było w dzieciństwie. Nie byli alkoholikami,ale jak tylko kasa na gorzałkę była to imprezka murowana ( do dziś pamiętam jak małego chłopca-mnie prowadzali po imprezach u znajomych gdzie wóda lała się litrami ,a od dymu tytoniowego siekiera wisiała w powietrzu).W szkole jak to w szkole chłopak z takiej rodziny jest zazwyczaj cichy i zamknięty w sobie,więc w podstawówce koledzy trochę dokuczali,wyśmiewali się itp. Ale bez przesady :-)W zawodówce ( porażka,bo banda debili) też mnie trochę prześladowali,bo żeby umieć się przeciwstawiać to potrzebna jest wsparcie ze strony rodziców-ale go nie było.Poszedłem do technikum wieczorowego-zacząłem chodzić na siłownię,nabierać pewności siebie (koledzy którzy kiedyś mi dokuczali omijali mnie wieeeelkim łukiem :-) ) No i w wieku 19 lat zmarła mi matka :-(. Z przeciętnego ucznia (albo i kiepskiego) wziąłem się za siebie bo matura i takie tam i udowodniłem światu że coś jestem wart. Miałem na zakończeniu szkoły najwyższą średnią na roku i dostałem nawet nagrodę od Starosty ( he he noooo książkę oczywiście :-) ).Po maturze poszedłem do wojska-wiedziałem że to i tak nieuniknione więc zgłosiłem się na ochotnika. Odbębniłem swoje ( oj trochę ciekawych przygód za mną he he ) i obiecałem sobie że jak wyjdę z wojska to zrobię remont w domu ( mieszkam w domu po dziadkach,na parterze ja a na piętrze moja siostra z rodziną),poznam fajną kobietę i założę rodzinę. Jeszcze jak byłem młodym chłopcem to w każdej modlitwie na zakończenie prosiłem Boga o wspaniałą,kochającą żonę i kochające dzieci. No i się spełniłoPoznałem  moją przyszłą żonę-fajna dziewczyna,miła,też z pokręconej rodziny ( mówiła że chciała by mieć normalne spokojne życie) Ja się w niej bardzo zakochałem ( teraz wiem że miłość zabija w nas zdrowy rozsądek) kiedy rozmawialiśmy na randkach,mówiłem że nie interesuje mnie przelotny związek,tylko mądry i konsekwentny. Że rodzina jest dla mnie najważniejsza,że chcę mieć dzieci i pracować aby wszystko było jak należy. Mówiłem też że wiadomo że przyszłe (wtedy jeszcze ewentualne) życie będzie wyglądało inaczej jak w filmach-będziemy pracować,zajmować się różnymi sprawami,zainteresowaniami,pasjami,dziećmi,domem i tak na prawdę nie będzie w tym wszystkim za wiele czasu dla Nas. Wiadamo-życie.Pamiętam jak dziś te słowa,które wtedy mówiłem. Ona się przychyliła do tego i powiedziała że jest tego świadoma.No i po około roku znajomości oświadczyłem się Jej i zdecydowaliśmy się pobrać. Ślub był już zaplanowany,więc podczas któregoś "zbliżenia" zaszaleliśmy i zaszła w ciąże. Nie był to jednak bodziec do zaślubin,bo już termin ślubu był ustalony.No i się stało-piękny dzień-19 sierpnia stanęliśmy przed ołtarzem, przyrzekliśmy sobie ..."miłość wierność itd...". Następnie tydzień po weselu przeprowadziliśmy się do mnie ( żona pochodziła z mniejszego miasteczko 60 km od mojego miasta) i zaczęliśmy wspólne życie. W lutym urodził się nasz wspaniały synek Piotruś i byliśmy bardzo szczęśliwi. Teściowa pomagała nam finansowo-jako że pracę miałem niezbyt dochodową i jakoś powolutku sobie ciułaliśmy. Synek rósł,w domu ciągle remonty robiłem żeby się lepiej mieszkało (wszystko oczywiście sam robię,bo na fachowców kasy nie było,a jestem "złotą rączką" więc nie było problemów) .kiepsko nam szło z finansami i zaryzykowałem-postanowiłem zmienić pracę. Udało się i zarabiałem z dnia na dzień ponad dwa razy więcej.
Synek miał już 4 latka więc wysłaliśmy go do przedszkola i żona zaczęła szukać pracy. Jako że pracowała wcześniej w sklepie spożywczym to właśnie w takiej branży pracę znalazła. Sklepik niewielki,5 minut spacerkiem od domu,więc super. Zaczęliśmy odżywać finansowo (kupiliśmy auto,trochę w dom zainwestowaliśmy) żona stała się niezależna,przez pracę zmianową zaczęliśmy się trochę mijać. Do tego jeszcze nowe koleżanki z pracy żony-nie do końca roztropne,bo głowy to chyba mają sianem wypchane-jedna lesbijka,druga w moim wieku-ma męża,ale imprezuje i kokietuje innych kolesi (kiedyś na imprezie u mnie w domu tańczyły przy mnie z żoną,dotykały mnie obie,tamta całowała mnie w policzek kilkakrotnie przy mojej żonie itp.) widziałem jej zdjęcia ze striptizem męskim-obmacywała kolesi,a później mówiła jak to ona bardzo męża kocha. No i chyba żonę zaraziła swoją naturą.
Zona zaczęła wychodzić na imprezy z koleżankami-to na urodziny,to na dzień kobiet-nie było to dużo wyjść bo może pięć w ciągu roku,ale co się na nich działo to pewnie by mnie co najmniej zdziwiło. Ale ufałem żonie,wiedziałem że kocha mnie i naszego synka i by głupot nie robiła.

Życie sobie płynęło spokojnie ( ja znalazłem swoją wielką pasję-motoryzację) założyłem z przyjaciółmi klub motoryzacyjny,jeździliśmy na zloty ( kilka razy nawet z żoną,ale później stwierdziła że to ją męczy) organizowaliśmy imprezy motoryzacyjne,miałem kilka wywiadów w radiu i telewizji ( to były media regionalne,ale dla mnie to i tak wielka rzecz :-) ) .Czułem się na prawdę szczęśliwym człowiekiem-wspaniała atrakcyjna żona,super synek,dobra praca,no i samorealizacja w klubie. Czego więcej chcieć. W między czasie "zagubiła " się gdzieś moja wiara w Boga. Zawsze byłem gorliwym katolikiem,ale zacząłem wertować sieć i książki,aby lepiej zrozumieć czym jest religia.Wcześniej z żoną chodziliśmy do kościoła co niedzielę,modliliśmy się c wieczór,a jak ja przestałem bo zwątpiłem to ona nagle też przestała-pytałem dla czego,ale nie umiała mi odpowiedzieć na to pytanie.Przechodzę do meritum,bo trochę Was już pewnie zanudzam moją historią.Zaczęliśmy się z żoną coraz częściej kłócić-nie mogłem jej zrozumieć,ani pojąć o co jej chodzi. Wcześniej rzadko się kłóciliśmy i nasze życie było raczej spokojne. Jako że coś przeczuwałem zapytałem żony o co jej chodzi-dla czego się tak ostatnio zmieniła-powiedziała żo mnie już nie kocha i czuje do mnie tylko przyzwyczajenie :-(Zapytałem: ..."masz kogoś?"Odpowiedziała że : "tak zakochałam się i nie mogę już z tobą żyć"CEGŁÓWKA!!! normalnie jak sobie przypomnę to mi jeszcze w głowie szumi. Bo to zaledwie półtorej miesiąca od faktu.To była jedyna rzecz której się obawiałem-myślałem sobie że jak już tyle przykrości mnie w życiu spotkało to już tylko z górki będzie. A tu zonk! Nie ma lekko. Cały mój do


strony internetowe wykonał: www.internetowe.ovh.org




Słowa kluczowe: radio, internetowe radio